w firmie jak w the beatles

W firmie jak w the Beatles

Czy zasady współpracy w najbardziej znanym zespole rockowym wszechczasów mogą przydać się jako wskazówki dla menedżerów zespołów? Jak zbudować zespół w firmie, dając pracownikom do ręki nuty i gitarę?

The Beatles to jedna z najbardziej znanych grup rockowych świata. Jednocześnie zespół jest symbolem sukcesu czterech wielkich indywidualności (Lennon, McCartney, Harrisom, Starr), którym udało się zaistnieć wspólnie – jako zespołowi. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie spróbował zdefiniować Andrew Sobel w magazynie Strategy+Business.

Oto 4 zasady, którymi kierowali się członkowie zespołu:

Zasada nr 1

Zaplanuj czas na wzajemne poznanie się członków zespołu i dotarcie się podczas wspólnych, próbnych zadań, zanim razem będą musieli pracować nad naprawdę ważnymi projektami.

Kiedy the Beatles zadebiutował na brytyjskiej liście przebojów piosenką ‚Please Please Me’, prawie od razu zajmując pierwsze miejsce, było to wydarzenie wyjątkowe. Zespół stał się nagle niezwykle popularny. Wydawało się, że pojawili się z nikąd. A jednak za lekkością, z jaką występowali na scenie, krył się wysiłek tysięcy godzin spędzonych wspólnie na deskach klubów Liverpoolu i Hamburga. Ten czas poświęcony na wzajemne zgranie się zaowocował świetnym dotarciem do publiczności. Nawet Mick Jagger, lider the Rolling Stones, nazwał the Beatles ‚czterogłową hydrą’.

W obecnych czasach wielu przedsiębiorców i menedżerów zapomina o tym, że aby zespół mógł efektywnie działać, potrzebuje czasu na integrację. Zmiany na rynku, ewaluowanie potrzeb klientów i postęp technologiczny skracają czas życia zespołów, a zwłaszcza czas potrzebny na wzajemne poznanie się, podział ról zespołowych, ustalenie wspólnego języka i ugruntowanie wspólnych wartości. Jednak zupełnie czasu na integrację wyeliminować się nie da.

Zasada nr 2

Rozwijaj swoje produkty i usługi stopniowo, a twojemu setnemu klientowi poświęć tyle samo uwagi i entuzjazmu, co pierwszemu.

Większość zespołów rockowych stale gra ten sam rodzaj muzyki, a piosenki są do siebie podobne. The Beatles poszli inną drogą. Z albumu na album zmieniali charakter swoich utworów i to na wiele sposobów. Wymyślali nowe tematy piosenek, linie melodyczne, wprowadzali nowe aranżacje i niestosowane wcześniej instrumenty. Płyty z tak różniącymi się utworami, jak ‚Yesterday’ czy ‚Revolution’, sprzedały się w ciągu dekady w ponad milionie egzemplarzy.

The Beatles, oprócz swojego własnego stylu, w pisanych piosenkach przemycali elementy z innych rodzajów muzyki. Zaczęli od rock’n’rolla, ale swoją twórczość oparli kolejno o muzykę indiańską, country, blues, akustyczny folk, jazz i klasyczny pop. Muzycy the Beatles umiejętnie łączyli już istniejące nurty muzyczne. Podążali za potrzebami słuchaczy, a nawet wyprzedzali zmiany gustów słuchaczy.

Zasada dostosowywania produktu do potrzeb klientów jest wiecznie żywa w biznesie, a wielomilionowe nakłady płyt the Beatles są tego przykładem. Prawie 40 lat później tą samą regułę stosuje firma Amazon.com, sukcesywnie dostosowując ofertę książkową do potrzeb klientów. Także Porsche zaczął od fantastycznie sprzedającego się Boxtera, a dziś oferuje SUV Cayenne, Apple Computer od komputerów osobistych przeszedł do odtwarzaczy iPod. Wynika z tego, że aby firma mogła rozwijać swoją działalność, musi stale śledzić potrzeby swoich klientów i dostosowywać swoje produkty, do tego, czego oczekują.

Zasada nr 3

Pozwól członkom zespołu błyszczeć na tle całej drużyny.

Mimo, że siłą napędową the Beatles był John Lennon i Paul McCartney – autorzy większości utworów zespołu – to pozostali muzycy, George Harrisom i Ringo Starr, byli równie popularni. Aby wszyscy członkowie the Beatles byli rozpoznawani przez publiczność, zespół stosował różne zabiegi. Dla przykładu, w zespołach rockowych zwykle najmniej znaną postacią jest perkusista. Aby temu przeciwdziałać Lennon i McCarntey, napisali dla Ringo Starra specjalną piosenkę ‚With a Littre Help from My Friends’, a jego instrument postawili na podwyższeniu. Także Harrisom nie był postacią drugoplanową. Z czasem wiodący duet pozwolił mu na stworzenie piosenek na album ‚Abbey Road’, takich jak ‚Here Comes the Sun’ czy ‚Something’.

W przedsiębiorstwie ważne jest, aby wszyscy członkowie zespołu czuli się docenieni i byli świadomi swojej roli, jaką w nim odgrywają. Uczynienie gwiazd z poszczególnych pracowników zwykle przynosi całej firmie korzyści. Znani pracownicy są lepiej rozpoznawani przez klientów, a jednocześnie czują się docenieni za swoją pracę. Anonimowy zespół to zwykle mniejsza skuteczność działania i rozwiązywania problemów.

Zasada nr 4

Do zespołu dobieraj osoby bardzo różniące się od siebie, zaproś zarówno specjalistów, jak i laików, staraj się wprowadzić przyjazną rywalizację w twórczym rozwiązywaniu problemów.

Najbardziej znany duet w historii muzyki – John Lennon i Paul McCartney – to jednocześnie duet sprzeczności i iskrzących przeciwieństw. Kiedy w lipcu 1957 poznali się, Lennon był cynicznym młodym szesnastolatkiem, który ciągle wpadał w młodzieńcze kłopoty. McCartney odwrotnie – dobrze wychowany i optymistycznie nastawiony do świata. Lennon nienawidził publiczności i bycia popularnym, a McCartney pokazywał się wszędzie, gdzie się tylko dało. Do McCartneya pasowały słowa ‚I’ve got to admit it’s getting better’, a Lennon mógłby zaśpiewać ‚Can’t get much worse’. A jednak, mimo tych różnić, świetnie się rozumieli, a efektem ich wspólnej pracy są miliony sprzedanych pływ z dziesiątkami przebojów.

Przykład the Beatles pokazuje, że w skutecznie działającym zespole warunkiem kreatywnych rozwiązań są różnice pomiędzy jego pracownikami. Oprócz optymistycznie nastawionych do życia idealistów niezbędne są osoby twardo stąpające po ziemi. Specjaliści z danych dziedzin – w the Beatles taką rolę spełniali Harrisom i Starr – powinni mieć do pomocy osoby o szerszych horyzontach, a nawet laików, którzy potrafią zadawać trudne pytania. Tylko odpowiednio różniący się ludzie mogą stworzyć efektywnie pracujący zespół w firmie.

Na podstawie: ‚The Beatles Principles’ by Andrew Sobel, Strategy+business, spring 2006

 

Case study

Zespół rockowy w hali produkcyjnej

Dyrektor produkcji pewnej firmy zastanawiał się, jak zmotywować swoich ludzi do kreatywnego działania i poszukiwania innowacji. Chciał zachęcić do nieszablonowego spojrzenia, przeanalizowania obecnych procesów technologicznych pod innym kątem, ‚wyjścia z pudełka’.

Jak zmotywować do tego zespół, który w większości ma kilku, kilkunastoletni staż pracy w firmie? Jak przełamać silnie zakorzenione przyzwyczajenia?

Jego firma przygotowywała się do dużych zmian. Ich celem było wprowadzenie takiej kultury pracy w zespołach produkcyjnych, z jakich słynie np. Toyota. Zespołowe współdziałanie, poczucie odpowiedzialności za proces u każdego operatora maszyny, ciągłe usprawnienia i innowacje – te wartości dyrektor produkcji chciał wpoić swoim ludziom. Ale trudno to zrobić bez uprzedniego przełamania rutyny.

Największym problemem było przekonanie pracowników, doświadczonych specjalistów produkcji, że to, co robią już od dawna, można zrobić inaczej. I że to oni powinni proponować zmiany, a nie czekać na propozycje szefa.

Jak zmotywować pracowników do zrobienia czegoś trudnego – czego do tej pory nie robili? Pokazać im, że potrafią być nieszablonowi, gdy tylko chcą.

Na jednym ze spotkań z pracownikami, gdy znów pojawiły się głosy w stylu ‚to niemożliwe’, dyrektor zapytał krótko:

– Jak myślicie, czy udałoby się wam w jeden dzień nagrać płytę z własnym teledyskiem?

Na sali najpierw zapanowała cisza, potem śmiech, wreszcie padły odpowiedzi:

– ‚Jasne ze to niemożliwe, nie jesteśmy muzykami’
– ‚Na to trzeba kupę forsy’
– ‚Przygotowania trwałyby pewnie miesiące’

Tego dokładnie dyrektor się spodziewał. Wielu argumentów przeciw, ale żadnych pytań, żadnych pomysłów, żadnych możliwych wariantów.

– No to w przyszłym miesiącu nagracie płytę w jeden dzień. – powiedział swoim ludziom.

Wyjazd integracyjny

Dwa tygodnie później pracownicy wraz z dyrektorem pojechali na wyjazd integracyjny do lasu niedaleko firmy. Na miejscu, na polanie czekały na nich kamera, mikrofony i instrumenty muzyczne. Całością dowodził jeden z naszych trenerów, który poza salą szkoleniową gra w zespole rockowym.

Zdziwienie było ogromne, na początku również zniechęcenie. Pracownicy nie mogli uwierzyć, że naprawdę dyrektor każe im nagrać własny teledysk.

Jednak dyrektor produkcji i trener nie chcieli ‚odpuścić’ zespołowi, który próbował się wymigać od zadania. Tak długo drążyli, aż dowiedzieli się, że:

– Robert potrafi świetnie rymować i pisać dowcipne wierszyki,
– Renata ma kamerę i zawsze filmuje rodzinne uroczystości,
– Paweł chodził do szkoły muzycznej,
– Gośka lubi śpiewać.

Role zostały więc przydzielone.

Początkowo grupa niechętnie pracowała. Ale dowcipny tekst Roberta rozładował atmosferę, a śpiew wykonaniu Gośki zrobił na wszystkich wrażenie. Krok po kroku, z piosenki na piosenkę, motywacja wzrastała. Po kilku godzinach do muzyki dołożona została zabawna choreografia. Wieczorem teledysk był gotowy, a grupę rozpierała domu przemieszana ze zdziwieniem, że jednak się udało. ‚Nie spodziewałem się, że tyle w nas energii i pomysłów’ ? to był najczęstszy komentarz. Wszyscy chcieli kopię teledysku ? by pochwalić się rodzinie.

To nagranie to oczywiście zaledwie pierwszy krok w kierunku zmian. Ale najtrudniejszy. Dyrektor produkcji na szkoleniu integracyjnym zaszczepił w pracownikach wiarę, że potrafią działać nieszablonowo, tworzyć zespół i realizować coś, czego nie uczono ich w szkole. A to solidny fundament do dalszej pracy.